Stojąc nad przepaścią, myślała, jak mogła do tego dopuścić. Spoglądając w głąb czarnej otchłani miała ochotę się w nią rzucić, żeby tylko o wszystkim zapomnieć. Nie mogła. Nie miała prawa tego zrobić. Musi wrócić i wszystko naprawić, bo inaczej świat już nie będzie taki sam, a co gorsza, może całkowicie zniknąć...
- Mike... - odezwała się pół szeptem.
- Tak? - odwrócił głowę w jej stronę.
- Myślisz, że mi się uda? - spojrzała w jego szare, przenikliwe oczy.
- No jasne, że tak. - uśmiechnął się do niej delikatnie - Bo jeśli nie Tobie, to komu miałoby się udać?
- Boję się... - szepnęła.
Chłopak otulił ją ramieniem i odeszli od kanionu. Weszli do statku kosmicznego, odpalili go i ruszyli z powrotem na Ziemię opuszczając czerwony piasek pustyń Marsa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz